Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kira. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 lipca 2014

Na szczęście już w domu

Mimo ostatnich problemów zdrowotnych okazało się, że jednak zasługuję na dom :D Łapka boli coraz mniej, przeszłam też szczęśliwie zabieg sterylizacji. We wtorek zaliczyłam spacerek, który musiał mi zastąpić czwartek, kiedy byłam po operacji. A dzisiaj z samego rana pojechałam zaczynać nowe życie w Żywcu!

Trzymajcie się!
- Kira

sobota, 5 lipca 2014

To NA PEWNO nie był dobry pomysł!

Ta łapa mnie ciągle boli :( Na początku spaceru myślałam, ze już jest dobrze - mogłam normalnie chodzić i nie bolała. Ale wystarczyło kilkadziesiąt kroków i było tylko gorzej. Zaczęła mnie boleć, a potem coraz bardziej i bardziej... W końcu ledwo mogłam chodzić.


Na domiar złego nabawiłam się jeszcze na tej samej łapce rany. Może nie jest ona śmiertelna, ale dokłada nieprzyjemności. Nawet nie wiem, skąd ona się wzięła :( Nikt tego nie wie, dlatego po spacerze zostałam przeprowadzona do innego boksu - myślą, że z tamtym jest coś nie w porządku.


Poza tym byliśmy nad wodą, za którą, jak już mówiłam, niespecjalnie przepadam. Ja tam wolałam pozaczepiać ludzi, wyciągnąć od nich coś smakowitego i oczywiście poleniuchować na brzegu ;) Potem wróciliśmy do schroniska i poleniuchowaliśmy na wybiegu razem z Ramisem, Harrym i Koką. Chociaż... Może nie do końca ;) JA leniuchowałam, a oni tylko chwilami się do mnie przyłączali - raczej woleli się bawić, biegać za piłką i chlapać w misce z wodą. Cóż za marnotrawstwo wody i energii...


Na koniec, jak już mówiłam, przenieśli mnie do innego boksu. A właściwie dosłownie wnieśli mnie - ze względu na moją chorą łapkę. Ale moja opiekunka powiedziała, że przyjdzie do mnie we wtorek, bo jesteśmy z kimś umówione - ciekawe z kim :)

- Kira

piątek, 4 lipca 2014

Chyba to nie był dobry pomysł...

Wczoraj nie był zbyt dobry dzień... Nie dość, że było za ciepło, to jeszcze na samym początku spaceru pokłóciłam się z koleżanką :( Mam nadzieję, że jej się nic nie stało, ja niestety trochę na tej bójce ucierpiałam. To chyba naprawdę nie był dobry pomysł, gryźć się z nią... Potem przez cały spacer bolała mnie łapka. Moja opiekunka oglądała ją, ale nic strasznego nie zobaczyła. Tylko kilka małych ranek. Ale chyba sobie ją trochę nadwyrężyłam, bo troszkę boli, jak na niej staję. Mam nadzieję, że szybko mi przejdzie. Wyliżę się z tego - dosłownie, jęzorem ;)


Trzymajcie się i nie bijcie się z kolegami! ;)
- Kira

sobota, 28 czerwca 2014

Woda? Czy ja wiem? Może jednak podziękuję


No i kolejny dzień za nami. Dzisiaj też byłam na spacerze - razem z Ramisem poszliśmy nad wodę. On to od razu wskoczył, zaczął się taplać i biegać za patykami. Nie wiem, co on widział w tym stawie... Po co się pchać do wody? Potem jest się tylko niepotrzebnie mokrym. Dobra, podejdę, napiję się, nawet łapki trochę zamoczę, ale nic więcej. Wolę jednak mieć grunt pod nogami.


Spotkaliśmy nad wodą Lolę i Sparrowa. Lola też by tylko się w tej wodze taplała, za to Sparrow był bardziej w moim typie. Trochę może przesadzał z tym strachem przed wodą - przecież podejść można, ale zgadzał się ze mną, że nie ma, po co się moczyć. Za to można trochę poszaleć na brzegu ;)


Trochę pobawiliśmy się, poopalaliśmy się w cieniu i pora była wracać do schroniska. Na szczęście jeszcze nie do klatki. Zostałam wyczesana, a potem razem z Ramisem i Fado mogliśmy pohasać na wybiegu. Tyle że nikomu się specjalnie nie chciało już ;) Trochę się pobawiliśmy, ale było za gorąco na szaleństwa, więc trochę też poleniuchowaliśmy w cieniu. A potem trzeba było wracać za kraty...


Trzymajcie się!
- Kira

czwartek, 26 czerwca 2014

Nareszcie wolność! Przynajmniej na chwilę ;)

Hej, hej :) Jestem tu nowa ;) Mówią na mnie Kira i mam dopiero 2 lata. I nie wiem, czemu muszę żyć za kratami... No ale cóż mogę zrobić? Dlatego ogromnie się cieszę, że dzisiaj mogłam wyjść chociaż na chwilę i pobiegać po trawie :)


Ale zacznijmy od początku. Siedzę sobie grzecznie w boksie, a ty nagle ktoś podchodzi. Mówi mi "Cześć, chcesz iść na spacer?". Jak mogłabym mu (a właściwie jej) odmówić? No to wypuściła mnie, zapięła na smycz i wyszłyśmy :) Trochę ją chyba za mocno pociągnęłam na początku, ale tak bardzo cieszyłam się tą pół-wolnością, że nie umiałam się powstrzymać. Miałam w sobie tyle energii do rozładowania, dlatego jeszcze bardziej się ucieszyłam, kiedy poszłyśmy na wybieg, gdzie puściła mnie wolno. Oczywiście z pewnymi ograniczeniami w postaci płotu ;) Ale było i tak SUPER! Biegałam, biegałam, biegałam aż się zmęczyłam. Wtedy przystawałam na moment i przyglądałam się dziewczynie, która była ze mną.


A ona? Próbowała mnie wołać, coś nawet chciała mi dać. Czasami podbiegłam, szybko zlizałam smakołyk z jej rąk i poleciałam dalej. A ona nie zrażała się. Przychodziłam coraz częściej i coraz bardziej mi się to podobało. A potem przyszedł do nas Ramis i razem szaleliśmy na wybiegu. Świetny z niego chłopak, tylko jakiś taki puszysty ;)


Kiedy już się wybawiliśmy, z powrotem zostałam zapięta na smycz. Razem z moją opiekunką (TAK! Mam w końcu kogoś, komu na mnie zależy! :D) posiedziałyśmy trochę i poznawałyśmy się lepiej. W pewnym momencie przywiązała mnie do barierki i odeszła kawałek. Myślałam, że znowu mnie zostawi. Na szczęście ona odeszła tylko kilka metrów dalej, a za to do mnie podeszli inni fajni ludzie :) Potem wróciła moja opiekunka i wszystko było dobrze :)


Szkoda tylko, że spacer tak szybko się skończył i musiałam wracać za kraty. Mam nadzieję, że ta dziewczyna jeszcze do mnie przyjdzie...

- Kira