Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 lipca 2014

To NA PEWNO nie był dobry pomysł!

Ta łapa mnie ciągle boli :( Na początku spaceru myślałam, ze już jest dobrze - mogłam normalnie chodzić i nie bolała. Ale wystarczyło kilkadziesiąt kroków i było tylko gorzej. Zaczęła mnie boleć, a potem coraz bardziej i bardziej... W końcu ledwo mogłam chodzić.


Na domiar złego nabawiłam się jeszcze na tej samej łapce rany. Może nie jest ona śmiertelna, ale dokłada nieprzyjemności. Nawet nie wiem, skąd ona się wzięła :( Nikt tego nie wie, dlatego po spacerze zostałam przeprowadzona do innego boksu - myślą, że z tamtym jest coś nie w porządku.


Poza tym byliśmy nad wodą, za którą, jak już mówiłam, niespecjalnie przepadam. Ja tam wolałam pozaczepiać ludzi, wyciągnąć od nich coś smakowitego i oczywiście poleniuchować na brzegu ;) Potem wróciliśmy do schroniska i poleniuchowaliśmy na wybiegu razem z Ramisem, Harrym i Koką. Chociaż... Może nie do końca ;) JA leniuchowałam, a oni tylko chwilami się do mnie przyłączali - raczej woleli się bawić, biegać za piłką i chlapać w misce z wodą. Cóż za marnotrawstwo wody i energii...


Na koniec, jak już mówiłam, przenieśli mnie do innego boksu. A właściwie dosłownie wnieśli mnie - ze względu na moją chorą łapkę. Ale moja opiekunka powiedziała, że przyjdzie do mnie we wtorek, bo jesteśmy z kimś umówione - ciekawe z kim :)

- Kira

sobota, 28 czerwca 2014

Woda? Czy ja wiem? Może jednak podziękuję


No i kolejny dzień za nami. Dzisiaj też byłam na spacerze - razem z Ramisem poszliśmy nad wodę. On to od razu wskoczył, zaczął się taplać i biegać za patykami. Nie wiem, co on widział w tym stawie... Po co się pchać do wody? Potem jest się tylko niepotrzebnie mokrym. Dobra, podejdę, napiję się, nawet łapki trochę zamoczę, ale nic więcej. Wolę jednak mieć grunt pod nogami.


Spotkaliśmy nad wodą Lolę i Sparrowa. Lola też by tylko się w tej wodze taplała, za to Sparrow był bardziej w moim typie. Trochę może przesadzał z tym strachem przed wodą - przecież podejść można, ale zgadzał się ze mną, że nie ma, po co się moczyć. Za to można trochę poszaleć na brzegu ;)


Trochę pobawiliśmy się, poopalaliśmy się w cieniu i pora była wracać do schroniska. Na szczęście jeszcze nie do klatki. Zostałam wyczesana, a potem razem z Ramisem i Fado mogliśmy pohasać na wybiegu. Tyle że nikomu się specjalnie nie chciało już ;) Trochę się pobawiliśmy, ale było za gorąco na szaleństwa, więc trochę też poleniuchowaliśmy w cieniu. A potem trzeba było wracać za kraty...


Trzymajcie się!
- Kira

sobota, 24 maja 2014

Ale upał...

Ale dzisiaj był upał... Po prostu żyć się nie chciało. Ale przecież dzisiaj sobota, więc obowiązkowo musi być spacerek ;) Trochę się zdziwiłem, bo moja opiekunka przyszła wcześniej niż zwykle. Nie, żebym narzekał czy coś, ale nie byłem jeszcze w 100% przygotowany. Ale trudno się mówi - i tak bardzo się ucieszyłem :)

Na początku skorzystaliśmy z tego, że wybieg był wolny - miałem go całego tylko dla siebie. Potem przyszły do nas jakieś dwie dziewczyny, ale (co dość dziwne) bez psów. Nie znałem ich wcześniej, ale od razu polubiłem :) Zwłaszcza jedną, która mi dała parówkę :P Moja opiekunka zaczęła rozmawiać z nimi na jakiś dziwny temat - fejsbuk, cze jakoś tak. Chcą coś podobno "rozruszać" - dobrze, że nie mnie, bo w taki upał lepiej się nie ruszać za dużo ;) Po chwili przyszła do nas Lejdi ze swoją opiekunką - bardzo ją lubię (mówię o opiekunce, ale Lejdi też jest w porządku) :P Trochę pobiegaliśmy po wybiegu, poćwiczyliśmy też, ale tylko troszkę ;) A potem poszliśmy na obiecany spacer na Borki :D


Borki to taka duuuuża kałuża. Ludzie mówią na to staw. Nieważne jak się nazywa - jest SUPER! Jak tylko tam doszliśmy, od razu wskoczyłem do wody. A moja opiekunka nie miała wyjścia - musiała wskoczyć za mną ;) Ledwo zdążyła zdjąć buty (swoją drogą nie mam pojęcia, po co ludziom buty... zwłaszcza w lecie...). Na szczęście szybko spuściła mnie ze smyczy i mogłem sobie brodzić sam :)

 

Bawiłem się świetnie w wodzie, a nagle moja wolontariuszka chwyciła mnie za szelki, a potem zapięła na smycz. Dlaczego? - zastanawiałem się - Co takiego zrobiłem? Okazało się, że zbliżała się do nas inna grupka z psami. A to były tamte dwie dziewczyny z wybiegu razem z jakimś facetem. A tym razem przyszli z psami - Mańkiem, Flawią i Czortem. Chwilę musiałem pochodzić na smyczy, ale jak tylko wszyscy przekonali się, że nikt nikogo nie zje, zostaliśmy spuszczeni - wszyscy oprócz Lejdi, bo ona jeszcze za mało chce przychodzić na zawołanie ;)


Maniek jest dziwny - to taki mały kurdupel (oczywiście w pozytywnym znaczeniu :P), a chciałby się ze mną bawić. On nie wie, że mógłbym mu zrobić krzywdę? Wolałem jednak go unikać, co inni traktowali tak, jakbym był tchórzem i przed nim uciekał. A to przecież nieprawda! Za to Flawia jest super dziewczyną. Nie wiem, czemu nie pozwalali mi jej zaczepiać. Bali się, że coś jej zrobię czy co?

Z Flawią - prawda, że fajna? ;)
Pobiegaliśmy razem, popływaliśmy i było naprawdę fajnie, ale w końcu trzeba było wracać. Przy schronisku trochę zostałem wyczesany. Niby nie mam nic przeciwko temu, ale nudne to... Na szczęście po jakimś czasie przyszli do nas Harry z Koką i nie było już czasu na czesanie ;) A potem trzeba było wracać do boksu...


Trzymajcie się wszyscy!

- Atos